Muzyka telegraficzna

Trudno o bardziej adekwatną lekturę na dzień zaduszny niż artykuł o telegrafie. W latach 40. XIX w. telegraf zagościł na dobre w powszechnej świadomości europejczyków i amerykanów. O ile jego fizyczna obecność w przestrzeni publicznej była faktem, o tyle wiedza na temat zasady jego działania nie była szeroko rozpowszechniona. Nieznajomość tej zasady sprawiła, że odgłos grającego na telegraficznych drutach wiatru interpretowano powszechnie jako dźwięk przesyłanych wiadomości. Stąd zaś nie trzeba było wiele, żeby w telegrafie odnaleźć medium do komunikacji ze światem pozaziemskim – gdy podczas seansów spirytystycznych głos z zaświatów przemawiał alfabetem Morse’a, wystukując na stole odpowiedni rytm, jego komunikat stawał się czytelniejszy. Zdarzało się też, że z zaświatów przemawiali kompozytorzy – kto z nas nie byłby ciekawy, co mieliby nam dziś do powiedzenia Mozart, Beethoven czy Chopin? Z seansów tego typu przywołanych przez van Rij wynika jasno, że o ile Mozart i Beethoven w życiu pozagrobowym znaleźli dla siebie właściwe miejsce – pierwszy na Jowiszu, drugi na Saturnie – o tyle Chopin nawet po śmierci pozostał wiecznym tułaczem.

Inge van Rij, “A Living, Fleshy Bond”: The Electric Telegraph, Musical Thought, and Embodiment, „19th Century Music”, vol. 39 no 2, pp. 142-166.

Związek telegrafu ze sferą doświadczeń spirytystycznych był tym silniejszy, że  wiatr grający na telegraficznych drutach brzmi zupełnie jak eolska harfa a instrument ten w wyobraźni romantyków rozbrzmiewał głosem transcendencji. Weźmy na przykład kantatę Georgesa Kastnera Stéphen, ou la harpe d’Éole z 1856 r., której bohater udręczony werterowskim uczuciem postanawia odebrać sobie życie. Uprzedza go jednak śpiew eolskiej harfy, w którym rozpoznaje dobiegający z zaświatów głos napomnienia. Ku radości anielskiego chóru i rozpaczy chóru potępieńców Stéphen odstępuje od zamierzonego czynu. Innowacyjna instrumentacja Kastnera (jego traktat na ten temat stał się bezpośrednią inspiracją dla słynnego dzieła Berlioza) w kulminacyjnym punkcie libretta imituje brzmienie eolskiej harfy.

U Kastnera słyszymy imitację eolskiej harfy, która brzmi jak wiatr grający na telegraficznych drutach. W nieukończonej operze Berlioza La nonne sanglante sugestia telegrafu łączy się natomiast z motywem komunikacji na granicy światów w odmienny sposób. Gdy bohaterka opery Agnés opowiada o duchu, którego widziała, podzielone przez Berlioza i rozstawione po dwóch stronach orkiestry kontrabasy przesyłają między sobą impulsy niskiego pizzicata od jej lewej krawędzi do prawej i z powrotem, komentując w ten sposób łączność bohaterki ze światem pozaziemskim. Berlioz był z resztą na bieżąco z nowinkami technicznymi. W swojej futurystycznej noweli Euphonia wyobrażał sobie świat, w którym za pomocą technologii telegraficznej i melodycznego języka Sudre’a (była to jedna z alternatyw dla rytmicznego języka Morse’a) kontolowane jest życie obywatali, ale także występ ogromnej festiwalowej orkiestry – każdy z muzyków ma na pulpicie odbiornik przekazujący wskazania tempa i dynamiki. Jeszcze za życia Berlioza ta futurystyczna wizja miała się częściowo spełnić. Dzięki tak zwanemu elektrycznemu metronomowi, który przekazywał wskazania tempa od głównego dyrygenta do dyrygentów pomocniczych, Berlioz mógł w 1855 r. zadyrygować wielkim zespołem orkiestrowym złożonym z kilku podzespołów.

Śledząc muzyczne konteksty telegrafu, van Rij zdecydowała się odebrać odrobinę sławy wynalazcom telefonu i fonografu, oddając należne zasługi w rozpoczęciu zasadniczych kulturowych przemian wynalazcom telegrafu. Jeden z nich – David Edward Hughes – był uznanym harfistą, a jego muzyczne przyzwyczajenia wpłynęły na zastosowane przez niego rozwiązania. Klawiatura do obsługi jego telegrafu przypominała klawiaturę fortepianu, telegrafiści musieli zaś posiadać podobne do pianistycznych zdolności: wrażliwe ucho i sprawne palce. Sprawność palców to zresztą cecha, bez której nie można byłoby wykonać także wirtuozowskich, popisowych kompozycji Hughesa.

Inge van Rij jest starszym wykładowcą Victoria University of Wellington w Nowej Zelandii. W Cambridge University Press wydała dwie monografie: Brahms’s Song Collections (2016) oraz The Other Worlds of Hector Berlioz (2015).

Wynalazek telegrafu pozwalał łączyć ze sobą nie tylko świat ziemski z pozaziemskim, ale także odległe od siebie na mapie świata miejsca (van Rij przysłuchuje się uważnie utworowi Johanna Straussa II Telegraphische Depeschen z 1857 r., w którym odbija się echem rytmiczność języka Morse’a). Uproszczony język telegraficznej wiadomości szedł w parze z uproszczeniem języka muzycznego utworów skierowanych do coraz szerszej publiczności, czego przykładem są walce Straussa łączące w tanecznym pląsie całą Europę. Telegraf przyspieszył także proces przemian języka skierowanych w stronę unifikacji regionalnych dialektów w języku narodowym, skłaniał też do preferowania słów krótszych od długich, komunikatów prostych od złożonych. Na długo przed pojawieniem się radia, telegraf kładł więc już podwaliny pod rozwój kultury masowej.

Autor: Paweł Siechowicz

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s